Jak to kiedyś w Deutsch Krone Kreis bywało

czyli niemieckie tradycje przedwojennych mieszkańców tych terenów...

Zwyczaje wielkanocne

Tradycje wielkanocne

Na Wielkanoc popularną ozdobą były „Wielkanocne drzewka” czyli gałązki ozdobione pisankami lub zwykłymi wydmuszkami zawieszonymi na kolorowych nitkach. 

Rankiem Wielkanocą kobiety wybierały się po wodę do pobliskiej rzeki – woda ta, jeśli udało się ją przynieść do domu ukradkiem i w milczeniu miała mieć wyjątkowe właściwości – dodawać urody, ale też i zdrowia.

We wsi Klausendorf (Kłębowiec) z okazji Wielkanocy starano się jak najpiękniej przyozdobić jedno z drzewek przed domem.

Bractwa Strzeleckie

We wszystkich miastach powiatu Deutsch Krone i większości wsi funkcjonowały bractwa kurkowe, które w zielone świątki organizowały „Zielonoświątkowe strzelanie”. W niektórych, zwłaszcza większych miejscowościach były to trzydniowe obchody. Pierwszego dnia o świcie mieszkańcy byli budzeni przez kapelę, ale dopiero w południe bractwo strzeleckie w swych odświętnych uniformach poprzedzane przez kapelę i odprowadzane przez niemal wszystkich mieszkańców maszerowało w pochodzie na plac strzelecki. Tam rozpoczynały się zwody. Ten, kto miał najwięcej trafień otrzymywał tytuł Króla i wartościową nagrodę. Dwaj kolejni strzelcy zostawali Rycerzami.

Wykopki

Wykopkowe wyjazdy były tradycją Wałczan, a konkretnie męskiej młodzieży szkolnej – ferie jesienne zwane feriami kartoflanymi przynosiły wprawdzie wolne dni od nauki, ale obowiązkowa była pomoc przy zbieraniu kartofli. Kilkunastoosobowe grupy chłopców wyjeżdżały do wyznaczonej wsi. Nocleg był przygotowany np. w szkole – jedna klasa wysłana był słoma i sianem. Po całodniowej pracy w polu na świeżym powietrzu spanie w tych warunkach było prawdziwą przyjemnością.

Kartoffelfeuer

Pieczenie kartofli w ogniskach po zbieraniu kartofli było jak wszędzie tradycją, kiedy po polach snuły się dymy z kartoflanych ognisk (palenie łętów) największą radości dla dzieci było wybieranie gorących kartofli z popiołu i jedzenie jeszcze parzących ręce pyszności. 

Pierwszy dzień w szkole

Pierwszy dzień w szkole był uświetniany wręczeniem dzieciom tutek ze słodyczami

Zakończenie karnawału

Na zakończenie karnawału sprzątano starannie domostwa a garstkę śmieci zawiązywano w węzełek i wynoszono do lasu – miało to symbolizować pozbycie się grzechów i przewinień.

Rosenmontag

Rosenmontag, czyli różany poniedziałek – ostatni poniedziałek karnawału był okazją do przebierania się i chodzenia grupkami od domu do domu.

Wielka Sobota

W Wielką Sobotę przynoszono z kościoła zapaloną świecę, od niej zapalano kolejne, które towarzyszyły przez święta przy posiłkach.

Św. Barbara

4 grudnia na św. Barbary wróżono tu w następujący sposób: ścinano jeszcze przed wschodem słońca gałązkę  drzewa owocowego, zazwyczaj wiśni i stawiano w naczyniu z woda w pobliżu pieca. Jeśli gałązka zakwitła do Wigilii, oznaczało to szczęście w gospodarstwie i życiu osobistym przez cały rok.

Adwent

Od pierwszej niedzieli Adwentu na drzwiach zawieszano adwentowe wianki wykonane z iglastych gałązek, a na stołach kładziono podobne ale nieco większe z 4 świecami, zdobionymi wstążkami, z których co niedzielę zapalano jedną. Za pilnowanie świec odpowiedzialne było zazwyczaj najstarsze dziecko.

Zielone Świątki – Zesłanie Ducha Świętego - Pfingsten

W tradycji ludowej Zielone Święta to przede wszystkim pożegnanie wiosny i powitanie lata. We wsiach a także w wielu domach w miastach przedwojennego powiatu Deutsch Krone przystrajano domy gałązkami drzew liściastych, głównie buku, brzozy, lipy i witkami modrzewia. Była to też okazja do palenia ognisk i zabawy przy ognisku, zwłaszcza dla młodzieży.

Zielone świątki rozpoczynały pierwsze wypędzanie bydła na pastwiska. Ci Pastuchowie, którzy jako ostatni pojawiali się na placu zbiórki otrzymywali przezwisko „Pfingstlümmel”, byli owijani bukowymi gałązkami tak, by prawie ich nie było zza gałęzi widać i tak przeprowadzani prze wieś.

Maj

W maju tradycyjnie odbywały się majowe procesje i majowe kawalkady konne.

W Tucznie była stara i lubiana tradycja „Śpiewów majowych” . O 6 rano zbierały się dzieci na placu szkolnym, śpiewały majowe i wiosenne piosenki i przechodziły nadal śpiewając pochodem aż pod leśniczówkę. 

Ochsenblut

Na jarmarkach, odpustach w kramach ze słodkościami popularne wśród dzieci i dorosłych były okrągłe ciasteczka czerwonobrązowego koloru, noszące nazwę Ochsenblut, czyli wołowa krew, prawdopodobnie ze względu na kolor.

Nowy Rok

Aby życzenia powodzenia w Nowym roku się spełniły powinien dom odwiedzić „przynosiciel szczęścia” czyli kominiarz, oczywiście otrzymując za to napiwek.

Rauhnächten

Odpędzanie złych duchów trwało od  21 grudnia do 6 stycznia (druga podana wersja – do 5 stycznia)– był to okres zwany „Rauhnächten”miało niegdyś w wsiach duże znaczenie. W noce domostwa i stajnie okadzano ziołami a hałasem i śpiewami starano się odstraszać nieproszonych gości z zaświatów.  Używano do tego między innymi „Brummtopf” czyli rodzaj bębenka (beczułki, która zamiast przykrywki miała naciągniętą gładką skórę), dodatkowo dookoła rantu doczepione były dzwoneczki. Młodzieńcy chodzili z Brummtopfami od domu do domu dzielnie hałasując a za swa pracę byli wynagradzani najczęściej wódką.

Pierwszego dnia Rauhnächten, czyli 21 grudnia podawano bydłu święcony chleb z solą, by uchronić je od złego.

Sylwester

Na Sylwestra popularną zabawą bywało lanie ołowiu i wróżenie z zastygniętego kształtu przyszłości. Natomiast hałasowanie – kołatką, dzwonkiem, tarą do prania miało odstraszyć złe duchy i zniechęcić je do przedostania się do świata żywych, na co ponoć właśnie na przełomie Starego i Nowego Roku miały one szczególną chęć. Szczęście miało z kolei przynieść obdarowanie bliskiej sercu osoby świnką – była to zazwyczaj figurka z gliny lub drewna, niektórzy jednak potrafili przynieść prawdziwą, żywą świnię!

Sylwestrowe pączki:  z okazji Sylwestra pieczono w Wałczu i okolicach duże ilości pączków. Były one najczęściej z nadzieniem z marmolady lub powideł śliwkowych. Dla żartu jednak smażono też niewielką ilość pączków z … musztardą!

Świętomarcińskie tradycje

11 listopada wypiekano drożdżowe figurki ludzika trzymającego fajkę w ustach, popularne było tez palenie ognisk „świętomarcińskich” – od płonącego w nich ognia zapalano świeczkę umieszczoną w samodzielnie zrobionych przez dzieci lampionach i w pochodach niesiono do domów.

Na dzień świętego Marcina tradycyjnym daniem była pieczona gęś. Niemieckie przysłowie mówiło: „Dobrze upieczona gęś jest dobrym darem Boga”

Mikołajki

6 grudnia wypiekano chętnie ciastka w kształcie przypominającym Mikołaja, zazwyczaj było to ciastko drożdżowe, z ozdobami (oczy, guziki) z wiśni z konfitury lub rodzynek.

5 grudnia dzieci wystawiały swoje pięknie wyczyszczone butki pod drzwiami, by następnego dnia rano znaleźć w nich słodycze. 

Pielgrzymki do Sypniewa

Pielgrzymki piesze do kościoła pw. Narodzenie NMP w Sypniewie miały zgodnie z miejscową tradycją chronić przed epidemią cholery. Z wielu wsi powiatu wałeckiego katolicy pielgrzymowali jeszcze kolejne lata, by zapewnić zdrowie sobie i swoim bliskim.

Boże Narodzenie

Na Boże Narodzenie pieczone były ciasteczka w kształcie domków – w bogatszych rodzinach były to ciastka z dodatkiem imbiru.

Pani Hilda Kleinbauer wspomina kołyskę z drewna z figurką Dzieciątka Jezus, która pojawiała się w domu na Boże Narodzenie a obowiązkiem dzieci było kołysanie i śpiewanie kolęd.

Wigilijne zwyczaje

W wigilijny wieczór w wielu wsiach powiatu wałeckiego zaczynali chodzić szczególni kolędnicy: zjawiał Jeździec ze swoim Siwkiem, czyli koniem wykonanym z drewna i płótna, pojawiał się też Bocian. Po występach artystycznych, czyli śpiewach i tańcach był on wynagradzany w zależności od możliwości gospodarzy. Po Jeźdźcu pojawiali się Niedźwiedź i Prowadzący Niedźwiedzia, który przygrywał Niedźwiedziowi do tańca na harmonijce ustnej. Nagradzani byli monetami lub świątecznymi przysmakami.

Tradycyjnym daniem wigilijnym w wielu rodzinach była sałatka kartoflana, składająca się głównie z gotowanych ziemniaków i cebuli z dodatkiem soli, pieprzu i oliwy. Ciekawym zwyczajem było wkładanie pod talerz każdego domownika drobnej monetki – miało to przynieść powodzenie finansowe w nadchodzącym roku.

Wigilia w Człopie

W Człopie było tradycją, iż w Wigilię Bożego Narodzenia o 17 zaczynały rozbrzmiewać dzwony, święta rozpoczynały się Mszą w obu kościołach. Powrót do domu był z kolei ubarwiony śpiewem kolęd, podobnie jak i wigilijny wieczór w domach. Gdy zaś już wszyscy niemal mieszkańcy udali się na spoczynek, w środku nocy znów rozbrzmiewał śpiew starych wigilijnych kolęd: rozpoczynał je głośno nocny strażnik, wkrótce otwierały się wszystkie okna i mieszkańcy Człopy śpiewali razem. Potem rozpoczynała świąteczny koncert miejska kapela. O 4 nad ranem znowu rozbrzmiewały dzwony i rozpoczynały się uroczystości kościelne.

Zwyczaje żniwne

Ostatni snop ścięty na polu nazywany był "stary" albo "dziad". Był odwożony albo odnoszony uroczyście, korowodem  do stodoły przy wtórze śpiewów i muzyki, umajony zielenią. Było to "ukoronowanie żniw"